poniedziałek, 1 lipca 2013

NYC

Egzaminy skończyły sie dosłownie kilka dni przed wyjazdem, ale i to nie pozwoliło spokojnie przemyśleć co wezmę ze sobą do Big Apple. Spotkania, pożegnania, walizka spakowana sprintem i jedziemy!




Gdy wyladowalam ledwo żywa (po prawie 20 h podróży) w Nowym Jorku okazało sie, że.. nie ma mojej walizki! Aaaa! Na samą myśl o zakupach teraz, o tej godzinie, w takim stanie (po takiej podrozy nie wygląda sie rewelacyjnie, pachnie tez srednio) przeszły mnie ciarki po plecach! NY NY nie tak sie umawialismy!!!!!
Ale na szczęście chwilę grozy minęły, gdy okazało sie ze jeszcze bedzie jeden transport walizek. Czekam, czekam i... Znów nic!!! Na szczęście po 20 minutach wjechała 3 tajemnicza partia walizek i zadowolona moglam wreszcie jechac do hotelu.
Tu juz z górki, recepcjonistka była polka, więc dostalam internet za darmo (w NYC im lepiej zlokalizowany hotel tym wiecej jest dodatkowych opłat: za WiFi, za sniadanie, tlen gratis). Przygodę w NYC czas zaczac!;)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ale heca! Zaczynamy!

Przedostatni rok studiów medycznych zaczął się niekorzystnie. Problemy zdrowotne zazębiły się z naukowymi dając mi mocno w kość. Tracąc już nadzieję i planując roczny urlop zdrowotny, postanowiłam aplikować na wszystkie możliwe opcje wyjazdów/stypendiów licząc po cichu, że choć jedno uda się zrealizować. Ku mojemu zaskoczeniu, dostałam się wszędzie. W myśl zasady "Life is too short to wake up with regrets", pakuję walizki, zostawiam dom w tyle i wyruszam w ponad roczną medyczną przygodę. Czekają na mnie Sztokholm*, Cagliari* (i Rzym po drodze), Nowy Jork, Berlin, Peru i Boliwia oraz słoneczna Katalonia.
Let the adventure begin.


* Relacja ze Sztokholmu i Cagliari będzie napisana w formie wspomnień, gdyż stypendium skończyło się przed rozpoczęciem prac na blogu.