poniedziałek, 1 lipca 2013

NYC

Egzaminy skończyły sie dosłownie kilka dni przed wyjazdem, ale i to nie pozwoliło spokojnie przemyśleć co wezmę ze sobą do Big Apple. Spotkania, pożegnania, walizka spakowana sprintem i jedziemy!




Gdy wyladowalam ledwo żywa (po prawie 20 h podróży) w Nowym Jorku okazało sie, że.. nie ma mojej walizki! Aaaa! Na samą myśl o zakupach teraz, o tej godzinie, w takim stanie (po takiej podrozy nie wygląda sie rewelacyjnie, pachnie tez srednio) przeszły mnie ciarki po plecach! NY NY nie tak sie umawialismy!!!!!
Ale na szczęście chwilę grozy minęły, gdy okazało sie ze jeszcze bedzie jeden transport walizek. Czekam, czekam i... Znów nic!!! Na szczęście po 20 minutach wjechała 3 tajemnicza partia walizek i zadowolona moglam wreszcie jechac do hotelu.
Tu juz z górki, recepcjonistka była polka, więc dostalam internet za darmo (w NYC im lepiej zlokalizowany hotel tym wiecej jest dodatkowych opłat: za WiFi, za sniadanie, tlen gratis). Przygodę w NYC czas zaczac!;)